Nowa Gwiazda

Aplikacja mobilna

Modlitwa

Adoracje

Media

WYSTĄPIENIE KS. ROBERTA KARD. SARAH, PREFEKTA KONGREGACJI KULTU BOŻEGO I DYSCYPLINY SAKRAMENTÓW

"NIE MOŻEMY BYĆ ZADOWOLENI ZE SPOSOBU WDROŻENIA KONSTYTUCJI O LITURGII ŚWIĘTEJ" - PEŁNY TEKST WYSTĄPIENIA KS. ROBERTA KARD. SARAH, PREFEKTA KONGREGACJI KULTU BOŻEGO I DYSCYPLINY SAKRAMENTÓW PODCZAS KONFERENCJI SACRA LITURGIA W LONDYNIE, DNIA 5 LIPCA 2016 R.


  Na samym początku chciałbym wyrazić moją wdzięczność Jego
Eminencji ks. Wincentemu kard. Nichols za przyjęcie nas w Archidiecezji
Westminsterskiej i za jego miłe słowa powitania. Chciałbym również
podziękować, Jego Ekscelencji ks. bp Dominikowi Rey, Biskupowi
Fréjus-Toulon za jego zaproszenie i obecność podczas tej trzeciej
międzynawowej konferencji Sacra Liturgia oraz za skierowanie do nas
otwierającego ten wieczór przemówienia. Ekscelencjo, gratuluję Ci
tej międzynarodowej inicjatywy mającej na celu promocję studium nad
doniosłością liturgicznej formacji oraz ważnością celebracji w
życiu i w misji Kościoła.

W tym przemówieniu chcę poddać Wam pod rozwagę to, co Zachodni
Kościół mógłby uczynić dla wierniejszej realizacji postanowień
Konstytucji soborowej o Liturgii świętej _Sacrosanctum Concilium._
Czyniąc to, proponuję postawić następujące pytania: „Co Ojcowie
Soboru Watykańskiego II zamierzali osiągnąć dzięki reformie
liturgicznej?" Następnie, chciałbym zatrzymać się nad tematem:
„Jak ich intencje zostały przełożone na praktykę w okresie
posoborowym?" Na końcu chciałbym przedstawić Wam niektóre sugestie
dotyczące liturgicznego życia współczesnego Kościoła, których
zastosowanie mogłoby sprawić, że liturgiczna praktyka wierniej
odzwierciedlałaby intencje soborowych Ojców.

Myślę, że oczywistym jest nauczanie Kościoła w tej kwestii, iż
KATOLICKA LITURGIA JEST WYJĄTKOWO UPRZYWILEJOWANYM MIEJSCEM [LOCUS]
ZBAWCZEGO DZIAŁANIA CHRYSTUSA WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE, A DZIĘKI
PRAWDZIWEMU W NIEJ UCZESTNICTWU OTRZYMUJEMY CHRYSTUSOWĄ ŁASKĘ I
SIŁĘ, KTÓRE SĄ NAM KONIECZNE DO WYTRWANIA W WIERZE I DO WZROSTU
CHRZEŚCIJAŃSKIEGO ŻYCIA. LITURGIA JEST Z USTANOWIENIA BOŻEGO
PRZESTRZENIĄ, DO KTÓREJ WCHODZIMY, BY WYPEŁNIĆ NASZ OBOWIĄZEK
ZŁOŻENIA BOGU OFIARY, JEDYNEJ, PRAWDZIWEJ OFIARY. JEST ONA MIEJSCEM,
GDZIE REALIZOWANE JEST NASZE GŁĘBOKIE PRAGNIENIE SŁUŻBY
WSZECHMOGĄCEMU. KATOLICKA LITURGIA JEST WIĘC CZYMŚ ŚWIĘTYM ZE SWEJ
NATURY. KATOLICKA LITURGIA NIE JEST ZWYCZAJNYM LUDZKIM ZGROMADZENIEM.

Chcę tu podkreślić kilka bardzo ważnych spraw. TO BÓG, A NIE
CZŁOWIEK STANOWI CENTRUM LITURGII. PRZYCHODZIMY NA NIĄ, BY ODDAĆ MU
CZEŚĆ. LITURGIA NIE JEST ANI O TOBIE, ANI O MNIE. NIE CELEBRUJEMY W
NIEJ NASZEJ WŁASNEJ TOŻSAMOŚCI LUB OSIĄGNIĘĆ, CZY WSPIERANIA
WŁASNEJ KULTURY I LOKALNYCH RELIGIJNYCH ZWYCZAJÓW. LITURGIA JEST
NAJPIERW I PRZEDE WSZYSTKIM O BOGU I O TYM, CO ON DLA NAS UCZYNIŁ. W
swojej Opatrzności Bóg założył Kościół i ustanowił Świętą
liturgię w tym celu, abyśmy mogli składać mu prawdziwy kult według
zasad ustanowionego przez Zbawiciela Nowego Przymierza. Czyniąc tak,
wypełniając wymagania stawiane nam przez święte ryty, które
rozwinęły się w Tradycji Kościoła, uświadamiamy sobie naszą
prawdziwą tożsamość synów i córek jedynego Ojca.

Fundamentalne jest byśmy zrozumieli tę wyjątkowość katolickiego
kultu, ponieważ w ostatnich dziesięcioleciach widzieliśmy wiele
liturgicznych celebracji, gdzie ludzie, różne osobowości i dokonania
człowieka były tak uwypuklone, że niemalże wykluczyły Boga. Swego
czasu zwrócił na to uwagę kard. Ratzinger, pisząc:_„Jeśli
liturgia ukazuje się nam jako laboratorium, w którym pracujemy, wtedy
zapomina się o tym, co istotne: o Bogu. W liturgii bowiem najważniejsi
jesteśmy nie my, lecz Bóg. Zapominanie o Bogu jest największym
niebezpieczeństwem naszych czasów"._ (Joseph Ratzinger, _Teologia
liturgii_, Dzieła zebrane, vol. 11, Wydawnictwo KUL, Lublin 2012, s.
653)

Nie może być żadnych wątpliwości co do natury katolickiego kultu
jeśli chcemy czytać Konstytucję Soboru Watykańskiego II o Świętej
Liturgii w sposób właściwy i chcemy ją wiernie wcielać w życie.
Przez wiele lat przed _Vaticanum II_ w krajach misyjnych, ale również
i w tych bardziej rozwiniętych, toczyła się dyskusja na temat
możliwości udzielenia większej przestrzeni w liturgii językom
narodowym - głównie w odniesieniu do czytań biblijnych, liturgicznym
śpiewie, jak również innych miejsc w pierwszej części Mszy
Świętej, którą dziś nazywamy Liturgią słowa. Stolica Święta
wydała wówczas wiele pozwoleń na używanie języków narodowych w
administrowaniu sakramentów. I to jest kontekst, w którym Ojcowie
soborowi mówili o możliwych pozytywnych ekumenicznych oraz misyjnych
skutkach liturgicznej reformy. To prawda, że języki narodowe
odgrywają pozytywną rolę w liturgii. Jednakże Ojcowie, gdy
dyskutowali na te tematy, nie godzili się na protestantyzację
Świętej Liturgii i nie zgadzali się na to, by była ona poddana
fałszywej inkulturacji.

Jestem Afrykańczykiem. Pozwólcie, że powiem to jasno: LITURGIA NIE
JEST MIEJSCEM, W KTÓRYM MA BYĆ PROMOWANA MOJA KULTURA. TO RACZEJ
MIEJSCE, GDZIE MOJA KULTURA OTRZYMUJE ŁASKĘ CHRZTU ŚWIĘTEGO, GDZIE
MOJA KULTURA JEST WYNOSZONA DO BOŻEGO POZIOMU. POPRZEZ LITURGIĘ
KOŚCIOŁA, KTÓRĄ MISJONARZE ZANIEŚLI AŻ PO KRAŃCE ŚWIATA, BÓG
MÓWI DO NAS, ON NAS ZMIENIA I UZDALNIA NAS DO BYCIA CZĘŚCIĄ JEGO
BOSKIEGO ŻYCIA. Kiedy ktoś staje się chrześcijaninem, kiedy ktoś
wchodzi w pełną komunię z Kościołem Katolickim otrzymuje coś
więcej, coś co go zmienia. Oczywiście, różne kultury i inni
chrześcijanie przynoszą dary, które ubogacają Kościół - liturgia
Ordynariatu Anglikańskiego obecnie w pełnej komunii z Kościołem jest
pięknym tego przykładem. Oni przynoszą te dary z pokorą, a
Kościół w swojej macierzyńskiej mądrości czyni z nich użytek, jak
również odpowiednio je ocenia.

Jedną z najdosadniejszych oraz najpiękniejszych wypowiedzi, która
ukazuje intencje Ojców Soboru można znaleźć na początku drugiego
rozdziału Konstytucji, która mówi o misterium Najświętszej
Eucharystii. W artykule 48 czytamy:

_„Kościół zatem bowiem troszczy się o to, aby chrześcijanie
podczas tego misterium wiary nie byli obecni jak obcy i milczący
widzowie, lecz aby przez obrzędy i modlitwy tę tajemnicę dobrze
zrozumieli, w świętej czynności uczestniczyli świadomie, pobożnie i
czynnie, byli kształtowani przez Słowo Boże, posilali się przy stole
Ciała Pańskiego i składali Bogu dzięki, a ofiarując niepokalaną
Hostię nie tylko przez ręce kapłana, lecz także razem z nim, uczyli
się samych siebie składać w ofierze i za pośrednictwem Chrystusa z
każdym dniem doskonalili się w zjednoczeniu z Bogiem i wzajemnie ze
sobą, aby w końcu Bóg był wszystkim we wszystkich"._

Moi Bracia i Siostry! Oto czego pragnęli Ojcowie Soboru! Tak,
oczywiście, dyskutowali i głosowali w określony sposób, by
osiągnąć konkretne cele. Bądźmy jednak szczerzy, reformy rytu
zaproponowane w Konstytucji, jak choćby: przywrócenie modlitwy
wiernych w czasie Mszy świętej (n. 53), rozszerzenie możliwości
koncelebracji (n. 57) lub innych, jak pewne uproszczenia, o których
mówią artykuły 34 i 50 - wszystkie te propozycje były
podporządkowane fundamentalnym intencjom Ojców Soboru, które dopiero
co podkreśliłem. One wyznaczają cel i ten cel musimy osiągnąć.
Jeśli mamy podążać w stronę bardziej autentycznej implementacji
_Sacrosanctum Concilium_, należy zwrócić uwagę na powyższe cele,
które przede wszystkim powinny nam przyświecać. Może się okazać,
że jeśli przestudiujemy je odnowa oraz w świetle pouczającego
doświadczenia, które przyniosło nam kilka ostatnich dekad, to
wówczas będziemy mogli zobaczyć założenia reformy w innym świetle.
Jeśli więc, dziś, chcemy „rozbudzić moc chrześcijańskiego życia
w wiernych" i chcemy pomóc w „wezwaniu całej ludzkości do Domu
Bożego, którym jest Kościół", niektóre z tych celów mogą
wymagać ponownego przemyślenia. Prośmy Boga, by dał nam miłość,
pokorę i mądrość, abyśmy to uczynili.

Dopuszczam taką możliwość, patrząc ponownie na Konstytucję i na
reformę, która nastąpiła po jej promulgacji, ponieważ myślę, że
NIE MOŻEMY DZIŚ RZETELNIE PRZECZYTAĆ NAWET PIERWSZEGO ARTYKUŁU
_SACROSANCTUM CONCILIUM_ I BYĆ ZADOWOLONYMI Z TEGO, JAK WDROŻYLIŚMY
JEGO ZAPISY. Moi Bracia i Siostry, Gdzie są ci wierni, o których
mówili Ojcowie Soboru? Wielu z wiernych stało się niewiernymi.
Przestali zupełnie przychodzić na liturgię. By użyć słów papieża
św. Jana Pawła II: _„Wielu chrześcijan żyje w stanie «milczącej
apostazji»; „żyją jakby Bóg nie istniał"_ (_Ecclesia in Europa_,
9). Gdzie jest jedność, którą Sobór miała nadzieję osiągnąć?
Jeszcze tego nie dokonaliśmy. Czy uczyniliśmy jakiś postęp we
wzywaniu całej ludzkości do Kościoła? Myślę, że nie udało nam
się tego zrobić. A mimo to uczyniliśmy tak wiele liturgii!

Jestem w czterdziestym siódmym roku mojego kapłaństwa i mam za sobą
więcej niż trzydzieści sześć lat posługi biskupiej i mogę
zaświadczyć, że wiele katolickich wspólnot i pojedynczych wiernych
żyje i modli się liturgią zreformowaną po Soborze z żarliwością i
radością, czerpiąc je z wielu, jeśli nie ze wszystkich dóbr,
których pragnęli Ojcowie Soboru. To jest wielki owoc _Vaticanum II_!
Ale z mojego doświadczenia wiem również - teraz także poprzez moją
posługę Prefekta Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów -
że istnieje wiele liturgicznych wypaczeń w życiu współczesnego
Kościoła, i że jest wiele kwestii, które powinny być poprawione
tak, by cele Soboru zostały osiągnięte. Zanim powiem o kilku
możliwych poprawkach porozmawiajmy o tym, co stało się po promulgacji
Konstytucji o Świętej liturgii.

Podczas gdy oficjalna reforma była wprowadzana w życie pojawiło się
wiele poważnych i błędnych interpretacji liturgii, które
zakorzeniły się w różnych częściach świata. Te nadużycia
ujawniły się z powodu błędnego zrozumienia Soboru i skutkowały w
liturgicznych celebracjach tym, że stały się one przedmiotowe, a
przez to znacznie bardziej skupione na potrzebach wspólnoty niż na
ofiarniczym kulcie oddawanym Wszechmocnemu Bogu. Mój poprzednik na
urzędzie prefekta Kongregacji Franciszek kard. Arinze, nazwał swego
czasu tego typu celebracje „mszami zrób-sobie-sam".

Święty Jan Paweł II uznał nawet, że koniecznym jest wspomnieć o
tym zjawisku w Encyklice _Ecclesia de Euchatistia_:

_„Zaangażowanie Magisterium Kościoła w dzieło głoszenia
zaowocowało duchowym wzrostem wspólnoty chrześcijańskiej.
Niewątpliwie reforma liturgiczna Soboru w znacznym stopniu przyczyniła
się do bardziej świadomego, czynnego i owocniejszego uczestnictwa
wiernych w Najświętszej Ofierze ołtarza. Ponadto, w wielu miejscach
adoracja Najświętszego Sakramentu znajduje swoją właściwą rolę w
życiu codziennym i staje się niewyczerpanym źródłem świętości.
Pobożne uczestnictwo wiernych w procesji eucharystycznej w
uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej jest łaską od Pana, który co
roku napełnia radością wszystkich biorących w niej udział. Można
by dalej wymieniać inne pozytywne przykłady wiary i miłości do
Eucharystii._

_Niestety obok tych blasków nie brakuje też i cieni. Istnieją bowiem
miejsca, w których zauważa się prawie całkowity zanik praktyki
adoracji eucharystycznej. Do tego dochodzą też tu i ówdzie, w
różnych środowiskach kościelnych, nadużycia powodujące
zaciemnianie prawidłowej wiary i nauczania katolickiego odnośnie tego
przedziwnego Sakramentu. Czasami spotyka się bardzo ograniczone
rozumienie tajemnicy Eucharystii. Ogołocona jest z wymiaru
ofiarniczego, jest przeżywana w sposób nie wykraczający poza sens i
znaczenie zwykłego braterskiego spotkania. Poza tym niekiedy bywa
zapomniana potrzeba posługi kapłańskiej, opierającej się na
sukcesji apostolskiej, a sakramentalność Eucharystii zostaje
zredukowana jedynie do skuteczności jej głoszenia. Stąd też, tu i
ówdzie, pojawiają się inicjatywy ekumeniczne, które choć nie
pozbawione dobrych intencji, stosują praktyki eucharystyczne niezgodne
z dyscypliną, w jakiej Kościół wyraża swoją wiarę. Jak więc w
obliczu takich faktów nie wyrazić głębokiego bólu? Eucharystia jest
zbyt wielkim darem, ażeby można było tolerować dwuznaczności i
umniejszania._

_Ufam, że ta Encyklika przyczyni się w skuteczny sposób do
rozproszenia cieni wątpliwości doktrynalnych i zaniechania
niedopuszczalnych praktyk, tak aby Eucharystia nadal jaśniała pełnym
blaskiem całej swojej tajemnicy_".

Znajdziemy tu również inną duszpasterską rzeczywistość. Czy to dla
poważnych powodów, czy też przy ich braku, niektóre osoby nie mogły
lub nie chciały uczestniczyć w zreformowanym rycie. Stali od niego z
daleka lub uczestniczyli jedynie w niezreformowanej liturgii tam, gdzie
mogli ją znaleźć, nawet jeśli były to celebracje nieautoryzowane. W
ten oto sposób liturgia stała się wyrazem podziału w Kościele,
miast być przejawem katolickiej jedności. Sobór nie chciał, aby
liturgia nas podzieliła! Św. Jan Paweł II pracował nad tym, by
uzdrowić ów podział, wspomagany przez kard. Ratzingera, który jako
Benedykt XVI szukał sposobu, by ułatwić tak pilne pojednanie w łonie
samego Kościoła. W tym celu wydał Motu Proprio _Summorum Pontificum_,
tak by starożytna forma rytu rzymskiego była dostępna bez żadnych
obostrzeń dla poszczególnych osób i całych grup, które pragną
czerpać z jej bogactwa. Z pomocą Bożej Opatrzności jest obecnie
możliwym celebrować naszą katolicką jedność szanując, a nawet
radując się prawowitą różnorodnością rytualnych praktyk.

Możemy stworzyć zupełnie nową, współczesną liturgię w językach
narodowych, lecz jeśli nie położymy właściwych fundamentów -
jeśli nasi klerycy oraz księża nie zostaną dogłębnie zanurzeni w
duchu i potędze liturgii, jak tego chciał Sobór - to wówczas nie
będą oni sami z siebie zdolni kształtować ludzi powierzonych ich
opiece. POTRZEBUJEMY WZIĄĆ SŁOWA SOBORU BARDZO POWAŻNIE, PONIEWAŻ
BYŁOBY DAREMNYM LICZYĆ NA LITURGICZNĄ ODNOWĘ BEZ GRUNTOWNEJ
LITURGICZNEJ FORMACJI. BEZ TEJ PODSTAWOWEJ FORMACJI, DUCHOWNI MOGĄ
NAWET WYRZĄDZIĆ KRZYWDĘ WIERZE LUDU W MISTERIUM EUCHARYSTII.

Nie chcę byście myśleli o mnie, że jestem przesadnie pesymistyczny i
powiem to jeszcze raz: jest wielu, naprawdę wielu wiernych świeckich
mężczyzn i kobiet, wielu duchownych i osób konsekrowanych, dla
których liturgia taka, jaka została zreformowana po Soborze jest
źródłem licznych duchowych, apostolskich owoców. I za to dziękuję
Wszechmogącemu Bogu! Ale, nawet po tej krótkiej mojej analizie już
teraz, myślę, że zgodzicie się z tym, iż możemy uczynić więcej,
aby Święta Liturgia prawdziwie stała się źródłem i szczytem
życia i misji Kościoła początku XXI wieku tak, jak gorąco tego
pragnęli Ojcowie Soboru.

W świetle tych fundamentalnych pragnień Ojców Soboru, oraz biorąc
pod uwagę inną sytuację, której jesteśmy świadkami, a która
pojawiła się w okresie posoborowym chciałbym poddać pod waszą
rozwagę kilka kwestii, w jak bardziej wierny sposób można zastosować
zapisy _Sacrosanctum Concilium_. Mimo, iż służę jako Prefekt
Kongregacji Kultu Bożego, czynię to w całą pokorą jako kapłan i
jako biskup w nadziei, że moje słowa przyczynią się do dojrzałej
refleksji i rozwoju nauki oraz dla dobra liturgicznej praktyki w całym
Kościele.

Nie będzie niespodzianką jeśli powiem, że po pierwsze musimy
sprawdzić jakość i powagę liturgicznej formacji, która wpajana jest
duchownym, osobom konsekrowanym i wiernym świeckim w duchu i mocy
liturgii. Zbyt często zakładamy, że kandydaci do święceń tak
kapłańskich, jak i stałego diakonatu posiadają wystarczającą
liturgiczną wiedzę. Chcę tu zauważyć jednak, że Sobór nie kładł
nacisku na wiedzę jako taką, mimo iż, oczywiście Konstytucja
podkreślała ważność liturgicznych studiów (nn. 15-17). Nie,
PIERWSZĄ I PODSTAWOWĄ FORMACJĄ LITURGICZNĄ JEST ZANURZENIE SIĘ W
LITURGII, W WIELKIEJ TAJEMNICY BOGA NASZEGO KOCHAJĄCEGO OJCA. TO SPRAWA
ŻYCIA LITURGIĄ W CAŁYM JEJ BOGACTWIE, TAK BYŚMY PIJĄC Z SAMYCH JEJ
ŹRÓDEŁ MOGLI ZAWSZE ODCZUWAĆ TĘSKNOTĘ ZA JEJ LUBOŚCIĄ,
PORZĄDKIEM, PIĘKNEM, CISZĄ, KONTEMPLACJĄ, EGZALTACJĄ, ADORACJĄ JEJ
ZDOLNOŚCIĄ DO KONTAKTOWANIA NAS W SPOSÓB INTYMNY Z TYM, KTÓRY
DZIAŁA „W” I „POPRZEZ” ŚWIĘTE RYTY KOŚCIOŁA. Oto dlaczego
ci, którzy odbywają formację do posługi duszpasterskiej powinni
żyć liturgią w sposób najpełniejszy z możliwych w seminariach i w
domach formacji. Kandydaci na stałych diakonów powinni być zanurzeni
w intensywnym liturgicznym życiu nawet i przez dłuższy okres czasu.
RÓWNIEŻ DODAŁBYM, ŻE PEŁNA I BOGATA W TREŚCI CELEBRACJA
STAROŻYTNEJ FORMY RYTU RZYMSKIEGO, _USUS ANTIQUIOR_, POWINNA STAĆ SIĘ
WAŻNĄ CZĘŚCIĄ LITURGICZNEJ FORMACJI KLERU. JAK BOWIEM MOŻNA
WŁAŚCIWIE POJĄĆ I CELEBROWAĆ ZREFORMOWANE RYTY W DUCHU HERMENEUTYKI
KONTYNUACJI JEŚLI NIGDY NIE DOŚWIADCZYŁO SIĘ PIĘKNA LITURGICZNEJ
TRADYCJI, KTÓRĄ PRZECIEŻ ZNALI OJCOWIE SOBORU?

Jeśli zwrócimy uwagę na to, jeśli nasi nowi księża i diakoni
prawdziwie odczują pragnienie liturgii, oni sami będą w stanie
formować tych, którzy powierzeni są ich opiece - nawet jeśli
liturgiczne okoliczności i możliwości ich kościelnych misji są
znacznie skromniejsze od kościołów seminaryjnych lub katedralnych.
Znam wiele takich przykładów księży znajdujących się w takich
sytuacjach, którzy wychowują wiernych świeckich w duchu i potędze
liturgii, i których parafie są przykładami wielkiego liturgicznego
piękna. Musimy pamiętać że „szlachetna prostota" to nie to samo co
redukcyjny minimalizm lub niedbały i ordynarny styl. Jak naucza nas
Ojciec Święty, papież Franciszek w Apostolskiej Egzortacji _Evangelii
Gaudium_: „_Kościół ewangelizuje i daje się ewangelizować przez
piękno liturgii, która jest także celebrowaniem ewangelizacyjnej
działalności oraz źródłem dawanie siebie ciągle na nowo"_ (n. 24).

Po drugie, uważam, że jest niezmiernie ważnym wyjaśnienie jaka jest
natura liturgicznego uczestnictwa, _participatio actuosa, _jak to
zostało nazwane przez Sobór. W tej kwestii było aż nadto zamieszania
w ostatnich dekadach. Artykuł 48 Konstytucji stanowi: _„Kościół
zatem bowiem troszczy się o to, aby chrześcijanie podczas tego
misterium wiary nie byli obecni jak obcy i milczący widzowie, lecz aby
przez obrzędy i modlitwy tę tajemnicę dobrze zrozumieli, w świętej
czynności uczestniczyli świadomie, pobożnie i czynnie"._

Sobór widzi owe uczestnictwo w pierwszym rzędzie w znaczeniu
wewnętrznym dokonującym się poprzez właściwe zrozumienie rytów i
modlitw. Ojcowie wezwali wiernych do śpiewu, odpowiadania kapłanowi,
podjęcia liturgicznej posługi, która prawdziwie do nich należy,
oczywiście, kładąc nacisk, by wszyscy byli_„świadomi tego co
robią z pobożnością i przy pełnym zaangażowaniu"._

JEŚLI ZROZUMIEMY PRIORYTET INTERIORYZACJI LITURGICZNEGO UCZESTNICTWA
UDA NAM SIĘ UNIKNĄĆ GŁOŚNEGO I NIEBEZPIECZNEGO AKTYWIZMU, KTÓRY
STAŁ SIĘ TAK BARDZO WIDOCZNY W OSTATNICH DZIESIĘCIOLECIACH. NIE
PRZYCHODZIMY NA LITURGIĘ, TAK JAKBYŚMY MIELI WYSTĘPOWAĆ NA
ESTRADZIE, BY ROBIĆ RZECZY, KTÓRE INNI MAJĄ ZOBACZYĆ. NA LITURGIĘ
PRZYCHODZIMY, BY POŁĄCZYĆ SIĘ Z DZIAŁANIEM ZBAWICIELA POPRZEZ
INTERIORYZACJĘ ZEWNĘTRZNYCH LITURGICZNYCH RYTÓW, MODLITW, ZNAKÓW I
SYMBOLI. I TO WŁAŚNIE OD NAS, KTÓRZY OTRZYMALIŚMY POWOŁANIE DO
WYPEŁNIANIA TEJ LITURGICZNEJ POSŁUGI, WYMAGA SIĘ TEGO BARDZIEJ NIŻ
OD INNYCH. Potrzebujemy jednak również formacji wiernych, w sposób
szczególny dzieci i młodzieży, w prawdziwym sposobie liturgicznego
uczestnictwa, w prawdziwej liturgicznej modlitwie.

Po trzecie. Wspomniałem już o fakcie, że niektóre z reform
wprowadzonych w życie w okresie posoborowym mogły zostać zrealizowane
w duchu ówczesnego czasu i stały się przez to przedmiotem co raz to
większej ilości krytycznych naukowych opracowań dokonywanych przez
wiernych synów i córki Kościoła, którzy stawiali pytanie: Czy
naprawdę wprowadzono w życie cele, które przyświecały Soborowi, czy
w rzeczywistości je pominięto?

Ta dyskusja toczy się pod tytułem „reformy liturgicznej reformy" i
pamiętam, że ks. Thomas Kocik przedstawił poważne studium na ten
temat podczas ubiegłorocznej konferencji _Sacra Liturgia_, która
odbyła się w Nowym Jorku. Myślę, że nie możemy porzucić
możliwości lub nawet więcej, atrakcyjności oficjalnej „reformy
liturgicznej reformy", ponieważ jej rzecznicy wysunęli kilka ważnych
postulatów, podejmując próbę bardziej wiernego zastosowania
pouczenia z 23 numeru soborowej Konstytucji: _„Aby zachować zdrową
tradycję, a jednocześnie otworzyć drogę do uprawnionego postępu",
_oraz _„nowości należy wprowadzać tylko wtedy, gdy tego wymaga
prawdziwe i niewątpliwe dobro Kościoła, z zastrzeżeniem jednak, aby
formy nowe wyrastały niejako organicznie z form już istniejących"._

Rzeczywiście, mogę powiedzieć, że kiedy spotkałem się z Ojcem
Świętym w kwietniu b.r., papież Franciszek poprosił mnie, bym
przestudiował zagadnienie „reformy reformy" oraz to, w jaki sposób
ubogacić obie formy Rytu rzymskiego. To będzie bardzo delikatna praca
i dlatego proszę Was o cierpliwość i modlitwę. Lecz jeśli chcemy
wierniej wdrożyć zapisy _Sacrosanctum Concilium_, jeśli chcemy
osiągnąć cele, które przyświecały Soborowi, musi stać się to
poważnym zagadnieniem, które mamy poważnie przestudiować, by
następnie podjąć się działania z konieczną jasnością i rozwagą.

MY, KSIĘŻA, MY, BISKUPI NOSIMY WIELKĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. JAK BARDZO
NASZ DOBRY PRZYKŁAD WPŁYWA NA LITURGICZNĄ PRAKTYKĘ! JAK WIELCE NASZA
OBOJĘTNOŚĆ I WYKROCZENIA RANIĄ KOŚCIÓŁ I JEGO ŚWIĘTĄ
LITURGIĘ! MY, KSIĘŻA MAMY BYĆ PRZEDE WSZYSTKIM LUDŹMI KULTU! LUDZIE
WIDZĄ RÓŻNICĘ POMIĘDZY KSIĘDZEM, KTÓRY CELEBRUJE Z WIARĄ I TYM,
KTÓRY CELEBRUJE W POŚPIECHU, CZĘSTO SPOGLĄDAJĄC NA ZEGAREK, TAK
JAKBY CHCIAŁ WRÓCIĆ PRZED TELEWIZOR TAK SZYBKO, JAK TO TYLKO
MOŻLIWE! DRODZY KSIĘŻA! NIE MOŻEMY W NASZYM ŻYCIU CZYNIĆ NIC
WAŻNIEJSZEGO OD SPRAWOWANIA ŚWIĘTYCH MISTERIÓW! BĄDŹMY UWAŻNI NA
POKUSĘ LITURGICZNEJ GNUŚNOŚCI, PONIEWAŻ JEST TO POKUSA DIABELSKA.
MUSIMY PAMIĘTAĆ, ŻE NIE JESTEŚMY AUTORAMI LITURGII. JESTEŚMY JEJ
POKORNYMI SŁUGAMI, PODDANYMI JEJ DYSCYPLINIE I PRAWU.Jesteśmy
również odpowiedzialni za formację tych, którzy asystują w
liturgicznej służbie zarówno w duchu i potędze liturgii, jak i w jej
przepisach. Widziałem czasami księży odchodzących na bok, by
pozwolić nadzwyczajnym szafarzom Komunii świętej jej udzielać. To
błąd! To zaprzeczenie kapłańskiej służby tak, jak błędem jest
klerykalizacja laikatu. Jeśli takie sytuacje mają miejsce to znak, że
formacja była zła, i że trzeba ją poprawić. Widziałem również
księży i biskupów ubranych już do celebracji Mszy Świętej, gdy
wyciągali telefony, kamery, by używać ich podczas Świętej Liturgii.
To zachowanie godne potępienia, kiedy nakładają na siebie liturgiczne
szaty, czyniące z nich _alter Christus_, a nawet więcej _ipse Christus
_- samego Chrystusa! Zachowywać się tak to świętokradztwo! Żaden
biskup, ksiądz, czy diakon ubrani w liturgiczne szaty lub obecni w
świątyni, nie powinien trzymać aparatów fotograficznych, nawet
podczas wielkich koncelebracji. Księża często tak czynią na tego
typu Mszach, rozmawiając między sobą i siedzą w byle jaki sposób.
Myślę, że jest to znak, iż powinniśmy przemyśleć ponownie
sensowność tego typu celebracji, zwłaszcza jeśli pociągają
księży do tego typu skandalicznych zachowań, które są niegodne
sprawowanego Misterium lub narażają Najświętszy Sakrament na
profanację.

Chcę zaapelować do wszystkich księży! Być może przeczytaliście
mój artykuł w _L'Osservatore Romano_ w zeszłym roku (12 czerwca 2015)
lub mój wywiad z dziennikiem _Famille Chrétienne_ z maja tego roku.
Przy obu okazjach powiedziałem, że WIERZĘ, IŻ NIEZWYKLE WAŻNYM
JEST, BY TAK SZYBKO JAK TO TYLKO MOŻLIWE POWRÓCONO DO WSPÓLNEGO
KIERUNKU MODLITWY – KSIĘŻA I WIERNI ZWRÓCENI RAZEM W TYM SAMYM
KIERUNKU – KU WSCHODOWI, LUB PRZYNAJMNIEJ W STRONĘ ABSYDY – W
STRONĘ PANA, KTÓRY PRZYCHODZI, W TYCH CZĘŚCIACH LITURGICZNYCH
RYTÓW, W KTÓRYCH ODNOSIMY SIĘ DO BOGA. Taka praktyka jest dozwolona
przez obecnie obowiązujące przepisy. Jest w pełni legalna w nowym
rycie. Uważam, że jest to bardzo ważny krok, który upewni nas, że w
naszych celebracjach to Bóg jest prawdziwie w centrum.

A ZATEM, DRODZY KSIĘŻA, PROSZĘ WAS, BY ZASTOSOWAĆ TĘ PRAKTYKĘ TAK,
GDZIE JEST TO MOŻLIWE, OCZYWIŚCIE Z ROZWAGĄ I KONIECZNĄ KATECHEZĄ,
LECZ RÓWNIEŻ Z PASTERSKIM PRZEKONANIEM, ŻE JEST TO COŚ DOBREGO DLA
KOŚCIOŁA, COŚ DOBREGO DLA NASZEGO LUDU. WASZA DUSZPASTERSKA OCENA
PODPOWIE WAM, JAK I KIEDY BĘDZIE TO MOŻLIWE, LECZ MOŻE PIERWSZA
NIEDZIELA TEGOROCZNEGO ADWENTU (27 LISTOPADA – PRZYP. TŁUM.), KIEDY
OCZEKUJEMY NA PANA, „KTÓRY MA NADEJŚĆ” I „I KTÓRY SIĘ NIE
OPÓŹNIA”. (POR. INTROIT MSZY Z ŚRODY PIERWSZEGO TYGODNIA ADWENTU)
BYŁABY KU TEMU BARDZO DOBRĄ SPOSOBNOŚCIĄ. DRODZY KSIĘŻA,
POWINNIŚMY PONOWNIE POSŁUCHAĆ LAMENTU BOGA PRZEKAZANEGO NAM PRZEZ
PROROKA JEREMIASZA: „DO MNIE ZAŚ PLECAMI SIĘ ODWRACAJĄ, A NIE
TWARZĄ” (JR 2, 27). ZWRÓĆMY SIĘ PONOWNIE KU PANU!

Chciałbym zaapelować do moich braci w biskupstwie. Proszę Was,
poprowadźcie Waszych księży i wiernych ku Bogu w ten oto sposób,
szczególnie podczas dużych celebracji w Waszych diecezjach i w Waszych
katedrach. Proszę Was, kształćcie Waszych seminarzystów z
przekonaniem, iż nie zostaliśmy powołani do kapłaństwa, by być w
centrum kultu i by oddawać nam cześć, lecz by prowadzić wiernych ku
Chrystusowi jako współczciciele. Proszę Was, ułatwiajcie tę jakże
prostą, a jednocześnie jakże głęboka reformę w Waszych diecezjach,
katedrach, parafiach i seminariach.

Jako biskupi nosimy na sobie wielką odpowiedzialność i pewnego dnia
będziemy musieli odpowiedzieć przed Panem z naszego włodarzowania.
Nie jesteśmy właścicielami niczego! Tak, jak św. Paweł naucza,
jesteśmy zaledwie: _„sługami Chrystusa i szafarzami tajemnic
Bożych"_ (1 Kor 4, 1). Jesteśmy odpowiedzialni, by zagwarantować, że
święta rzeczywistość liturgii będzie poszanowana w naszych
diecezjach, oraz że nasi księża i diakoni nie tylko będą
przestrzegać liturgicznego prawa, ale poznają ducha i moc liturgii, z
których to prawo wypływa. Zostałem bardzo zbudowany po przeczytaniu
prezentacji _The Bishop: Governor, Promoter and Guardian of the
Liturgical Life of the Diocese_, którą wygłosił na Konferencji Sacra
Liturgia w 2013 r. w Rzymie abp Alexander Sample z amerykańskiej
diecezji Portland, i po bratersku chciałbym zachęcić moich braci
biskupów do dokładnego przestudiowania tych rozważań.

W TYM MIEJSCU POWTÓRZĘ TO, CO MIAŁEM OKAZJĘ POWIEDZIEĆ JUŻ W INNYM
MIEJSCU, A MIANOWICIE, ŻE PAPIEŻ FRANCISZEK POPROSIŁ MNIE, BYM
KONTYNUOWAŁ LITURGICZNE DZIEŁO ROZPOCZĘTA PRZEZ PAPIEŻA BENEDYKTA
(patrz. _Message to Sacra Liturgia USA 2015_, New York City). TO, ŻE
MAMY NOWEGO PAPIEŻA NIE OZNACZA WCALE, ŻE WIZJA LITURGII JEGO
POPRZEDNIKA PRZESTAŁA BYĆ WŁAŚCIWĄ. WPROST PRZECIWNIE, JAK WIEMY,
OJCIEC ŚWIĘTY FRANCISZEK MA NAJWIĘKSZY SZACUNEK DLA WIZJI I POCZYNAŃ
PAPIEŻA BENEDYKTA DOKONYWANYCH W CAŁKOWITEJ WIERNOŚCI INTENCJOM
OJCÓW SOBORU.

Zanim zakończę, pozwólcie że wskażę kilka innych rozwiązań,
które mogą przyczynić się do bardziej wiernej wprowadzeniu w życie
zapisów _Sacrosanctum Concilium._

PO PIERWSZE, MUSIMY LITURGIĘ ŚPIEWAĆ, MUSIMY ŚPIEWAĆ LITURGICZNE
TEKSTY, SZANUJĄC LITURGICZNE TRADYCJE KOŚCIOŁA I RADOWAĆ SIĘ ZE
SKARBCA MUZYKI SAKRALNEJ, KTÓRA JEST NASZA, W SPOSÓB SZCZEGÓLNY
MUZYKI WŁASNEJ RYTU RZYMSKIEGO, CZYLI CHORAŁU GREGORIAŃSKIEGO. MAMY
ŚPIEWAĆ MUZYKĘ SAKRALNĄ A NIE JAKĄŚ RELIGIJNĄ MUZYKĘ, ALBO CO
GORSZE, ŚWIECKIE PIOSENKI.

MUSIMY UTRZYMAĆ WŁAŚCIWĄ RÓWNOWAGĘ POMIĘDZY UŻYWANIEM W LITURGII
JĘZYKÓW NARODOWYCH A ŁACINĄ. SOBÓR NIGDY NIE ZARZĄDZIŁ, ABY
RZYMSKI RYT BYŁ SPRAWOWANY TYLKO W JĘZYKACH NARODOWYCH. DOPUSZCZAŁ ON
TYLKO MOŻLIWOŚĆ WIĘKSZEGO ICH UŻYCIA, W SPOSÓB SZCZEGÓLNY W
CZYTANIACH MSZALNYCH. Dziś nie nastręcza to żadnej trudności, mając
w użyciu nowoczesne maszyny drukarskie, by ułatwić zrozumienie
używanych łacińskich tekstów, tak w liturgii eucharystycznej, jak
również podczas międzynarodowych zgromadzeń kiedy lokalny język
jest niezrozumiały przez licznie zebranych. I oczywistą sprawą jest
to, że kiedy używane są teksty w języku narodowym muszą być one
wiernym tłumaczeniem oryginalnego łacińskiego tekstu, jak to papież
Franciszek ostatnio potwierdził w rozmowie ze mną.

MUSIMY ZAGWARANTOWAĆ, ŻE ADORACJA BĘDZIE SERCEM NASZYCH LITURGICZNYCH
CELEBRACJI. ZBYT CZĘSTO NIE PRZECHODZIMY OD CELEBRACJI DO ADORACJI, I
JEŚLI TEGO NIE CZYNIMY MARTWIĘ SIĘ, ŻE NIE ZAWSZE UCZESTNICZYMY W
LITURGII W SPOSÓB PEŁNY I CAŁKOWITY. Dwie dyspozycje, które odnoszą
się do naszego ciała są tu nie do zastąpienia. Pierwszą z nich jest
milczenie. JEŚLI NIGDY NIE MILKNĘ, JEŚLI LITURGIA NIE DAJE MI
PRZESTRZENI MA MODLITWĘ MILCZENIA I KONTEMPLACJI, JAK MOGĘ ADOROWAĆ
CHRYSTUSA? JAK MOGĘ Z NIM SIĘ POŁĄCZYĆ W MOIM SERCU I MOJEJ DUSZY?
Milczenie jest bardzo ważne i nie tylko przed, ale również i po
liturgii.

Podobnie klękanie na konsekrację (kiedy nie zachodzą przeszkody
zdrowotne) jest fundamentalne. W KULTURZE ZACHODNIEJ KLĘKANIE JEST
AKTEM ADORACJI I WYRAŻA NASZĄ POKORĘ WOBEC PANA I BOGA. JEST ONO SAMO
W SOBIE AKTEM MODLITWY. TAM GDZIE KLĘKANIE I PRZYKLĘKANIE USUNIĘTO Z
LITURGII, ISTNIEJE POTRZEBA PRZYWRÓCENIA TEGO, ZWŁASZCZA W CZASIE
PRZYJMOWANIA NASZEGO BŁOGOSŁAWIONEGO PANA W KOMUNII ŚWIĘTEJ.

Drodzy księża! Tak gdzie jest to możliwe, z duszpasterską
roztropnością, o której mówiłem wcześniej formułujcie ludzi w tym
pięknym akcie kultu i miłości. Uklęknijmy jeszcze raz w geście
miłosnej adoracji przed Eucharystycznym Panem! Mówiąc o przyjmowaniu
Komunii Świętej na klęcząco chciałbym odwołać się do listu z
2002 r. Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, który
wyjaśnia, że: „odmówienie Komunii świętej komuś ze względu na
jego klęczącą postawę jest poważnym złamaniem jednego z jego
najbardziej podstawowych praw jako wiernego świeckiego" (List, 1 lipca
2002, Notitiae, n. 436, XI-XII 2002, p. 583).

Właściwy sposób ubierania się wszystkich osób wykonujących
liturgiczne funkcje w świątyni, nie wyłączając lektorów, jest
również bardzo ważny. Jeśli osoby te mają być uważane za
autentycznych szafarzy i jeśli mają wykonywać swe posługi w duchu
_decorum_ należnemu Świętej Liturgii - również one poprzez strój
mają ukazać właściwy szacunek dla wykonywanych przez siebie posług.

Oto kilka sugestii. Jestem przekonany, że można poczynić ich znacznie
więcej. Pokazałem je Wam jako możliwe sposoby postępowania w celu
właściwej celebracji liturgii zarówno „w sposób wewnętrzny, jak i
zewnętrzny", co było pragnieniem wyrażonym przez kard. Ratzingera na
początku jego wielkiego dzieła „Duch liturgii". ZACHĘCAM WAS DO
ZROBIENIA WSZYSTKIEGO CO MOŻLIWE, BY OSIĄGNĄĆ TEN CEL, KTÓRY W
CAŁKOWICIE ODPOWIADA NAUCZANIU KONSTYTUCJI O LITURGII ŚWIĘTEJ SOBORU
WATYKAŃSKIEGO II.

tłum. ks. Krzysztof Irek

Gwiazdy

Betlejem
Medjugorje
Namyang
Oziornoje
Yamoussoukro
Kibeho

Multimedia

Polecamy

stat4u
Copyright